Wolność czy wygoda?

0cbc85964869aa1de0306684a4aa8b46

Dwa koty

Jeden, typ Garfielda, kanapowiec, rozpieszczany, rozwalony na fotelu, do którego człowiek stracił prawo już dawno. W kącie drapak, obwąchany raz, kiedy intrygująco drażnił powonienie świeżością. Drogie meble, zwłaszcza skórzana kanapa, ostrzyły pazury o wiele lepiej. Jedzenie dla czempionów w cenie egzotycznych owoców, czasem tuńczyk, jajko lub inne kocie frykasy. Jedyne zmartwienie to goście, którzy próbują się przytulać, najgorsze – podekscytowane zwierzakiem dzieci. Czasem jakaś wizyta u lekarza, po której szedł na dietę. Czasem paskudna pigułka, czasem zastrzyk. Maślanych oczu właścicielka nie wytrzymywała dłużej niż tydzień i o diecie można było zapomnieć. Nie biegał już nawet za czerwoną kropką, którą człowiek czasem próbował go zabawić. Pozycję naczelnej maskotki zajmował nieubłaganie od lat, ale czasem przypominał o niej wyrzyganym przypadkowo kłaczkiem do najnowszych szpilek właścicielki. Nigdy nie opuszczał ciepłych kilkudziesięciu metrów mieszkania, balkon zniechęcał skutecznie do eskapad powiewami wiatru, gorącem w lecie i mrozem w zimie. Marcujące kotki? Człowiek pogłaszcze, pomizia, po co gdzieś się ruszać.

Drugi, dachowiec, bez kawałka ucha. Gdy okoliczne koty myślały o nim liżąc blizny, przesiadywał na słońcu w ogrodzie. Sąsiedzkie stare panny podrzuciły mu zawsze coś na ząb. Konkurencja z początku próbowała podważać jego status pierwszego do posiłku, ale parę oberwanych uszu i ogonów nauczyło moresu nawet najbardziej opornych. Kotkom jego drapieżność sprawiała wiele radości, jego geny nosiło z dumą pół osiedla. Ostatnio robił się starszy, wiedział, że jego czas mija. Sekundy dzielące go od szczęk okolicznych psów malały z roku na rok, walka o żarcie tez dawała mu w kość. Wiedział, że 8 lat to dobry wiek, na kocią starość nie miał co liczyć. Czasem widział kanapowca w oknie, ale nigdy nie zamieniłby swojego słońca na kolejne 8 lat w czterech ścianach.

 

Złota klatka

Pewna Polka napisała o życiu arabskiej księżniczki. O służbie spełniającej każdą zachciankę, o kupowaniu wszystkiego bez względu na koszt. Cena to totalne podporządkowanie mężowi, który ma prawo ją zgwałcić, jeśli uzna to za właściwe, to ubiory zakrywające od stóp do głów to ochrona śledząca non stop. Autorka twierdziła, że jej takie życie odpowiada.

Henry Chinaski, bohater filmu “Ćma barowa” na podstawie prozy Charlesa Bukowskiego, wolał uciec ze złotej klatki, od młodej i bogatej wielbicielki do podstarzałej pijaczki granej prze Faye Dunaway. Wybrał wieczorne walki w barze z tymi samymi degeneratami, chlanie na umór i budzenie się w tym samym brudnym i śmierdzącym mieszkaniu. I pisanie tego, co kochał, a nie spełnianie zachcianek wydawców.

 

Tygrysy

Tygrysa balijskiego, kaspijskiego i jawajskiego już nie zobaczysz. Ich kości bieleją w muzeach. W kolejce do wytępienia czekają indochiński, syberyjski, malajski, południowo- chiński i sumatrzański, mniej niż kilkaset z każdego z nich. Rolnicy nie docenili ich piękna, a rozpełzające się macki cywilizacji, bezlitośnie tnące tygrysie terytoria dopełniły dzieła. Teraz, kiedy sytuacji jest krytyczna, człowiek przypomniał sobie, że warto zachować różnorodność gatunkową i próbuje ratować pozostałości dzikich kotów w parkach narodowych i ogrodach zoologicznych.

Widziałeś kiedyś tygrysa w zoo? Najczęściej przemierza niewielka klatkę tam i z powrotem, niczym obłąkany lunatyk. Są miejsca, gdzie wybieg pozwala na choćby minimalne wspomnienie dżungli, ale to rzadkość. Trasy po kilkaset kilometrów w poszukiwaniu pary i nowego terytorium kończą się na autostradzie, torach, rurociągu albo ogrodzonym polu i tygrysi rodzice mogą o tych podróżach wspominać małym kociakom jak my o rycerzach, Wikingach albo Indianach.

 

Społeczeństwo

Wolność to nie stan, w którym nie musisz się martwić o to, żeby schylenie się po mydło, nie skończyło się niechcianym zbliżeniem z większym sąsiadem z celi obok. To nawet nie stan, gdzie nie musisz meldować się co tydzień na komisariacie z przyciężkawą obrączka na kostce gdzie bezpiecznie spoczywa twój paszport.

Jesteś wolny mówisz…. Chcesz posłuchać V6 porządnie rozbujanego na autostradzie? Drogówka, przypomni ci, że to niebezpieczne stosownym mandatem. Czeka na ciebie Azja, Afryka, Australia i chcesz ruszyć w drogę… Puste biurko w korporacji nie spłaci kredytu na samochód i na mieszkanie. Może chociaż tydzień z kumplami na Mazurach… Żona, dzieci, jak możesz zostawić ja samą?

Konformizm (łac. conformo – nadaję kształt) – zmiana zachowania na skutek rzeczywistego bądź wyobrażonego wpływu innych ludzi. Podporządkowanie się wartościom, poglądom, zasadom i normom postępowania obowiązującym w danej grupie społecznej.

Aldous Huxley w “Brave New World” pokazuje świat, gdzie każdy od urodzenia ma swoje przeznaczenie jako trybik społeczny wpasowany w resztę ogromnej społecznej maszyny. Miałeś pecha – wylosowałeś drogę fizola – jeszcze przed urodzeniem podtrują cię alkoholem i brakiem tlenu, żebyś nie wyrósł na zbyt mądrego. Maksymalne dopasowanie, każdy ma swoje miejsce i każdy zostaje uwarunkowany na lubienie swojego życia. Marzenie socjalistycznych technokratów.

Ludzie nie lubią indywidualistów, ktoś inny powoduje u nich ciarki na plecach. Inne ubranie, kolor skóry, orientacja, zachowanie, jaskrawe kolory – to wszystko budzi niepokój, burzy mieszczańską sielankę wypracowanego przez lata spokoju. Sama aspiracja by być kimś więcej niż szara masą wzbudza w ludziach agresję. Dzieciak, który w biednej robotniczej dzielnicy chce czytać książki, nie używa kurwa jako rzeczownika, przyimka, spójnika i zaimka i chce iść na studia będzie wyśmiewany i gnojony. Chcesz być lepszy, gnoju? My ci pokażemy….

Jednym ze sposobów manipulacji jest sprawienie, aby społeczeństwo uwierzyło, że bycie głupim, wulgarnym i niewykształconym jest w porządku. Konformizm to wzmacnia, nie tylko promuje przeciętność, ale zabija wszystkie próby wyjścia pod nią, jako zakłócające status quo.

W nagrodę dostajesz wygodę, szacunek, akceptacje, bezpieczeństwo, przewidywalność i wygodny nagrobek z memento – tu leży X, był taki jak wszyscy.

Tygrysy się tępi, sprawiają zagrożenie chłopom i trzodzie chlewnej. Indywidualizm podobnie, pokazuje, że można inaczej, można cos osiągać, można tworzyć własne życie i być architektem swojej przyszłości. Zostajesz kowalem własnego losu, nie słuchając rodziców, ciotek, księdza, nauczycieli i pana w telewizji. Bierzesz odpowiedzialność za siebie, za sukcesy i porażki. Nie mówisz udało mi się albo miałem szczęście, ale tyrałem, było ciężko, ale dziś jestem tu i teraz.

A może jednak wolisz ciepłą kanapę, kocie smakołyki i głaszczącą rękę opiekuna? Po co kotki, po co słońce, po co prawo wyjścia i zrobienia to co tylko podyktuje ci serce i umysł. Zimą wieje, latem gorąco, a kanapa zawsze ma tą samą puchata miękkość. Kanapa rozumie….

Czy krzykniesz jak William Wallace z Bravehearta: Możecie nam zabrać życie, ale nie zabierzecie naszej wolności!

Advertisements