Konik i mrówka

konik4

Niepomny jutra, płochy i swawolny,
Przez całe lato śpiewał konik polny. Lecz przyszła zima, śniegi, zawieruchy –
Gorzko zapłakał biedaczek.”Gdybyż choć jaki robaczek.
Gdyby choć skrzydełko muchy
Wpadło mi w łapki… miałbym bal nie lada!”

To myśląc, głodny, zbiera sił ostatki,
Idzie do mrówki sąsiadki
I tak powiada:
„Pożycz mi, proszę, kilka ziarn żyta;
Da Bóg doczekać przyszłego zbioru,
Oddam z procentem – słowo honoru!”

Lecz mrówka skąpa i nieużyta
(Jest to najmniejsza jej wada)
Pyta sąsiada:

„Cóżeś porabiał przez lato,
Gdy żebrzesz w zimowej porze?”

„Śpiewałem sobie.” – „Więc za to
Tańcujże teraz, nieboże!”

autor: Jean de la Fontaine, tłumaczył: Władysław Noskowski

index

W życiu…

Kiedy patrzę na młode dziewczyny wyginające się na rozkładówkach, w klubach, tańczące na rurach, wyginające się zmysłowo na parkietach, opięte do granic możliwości lśniącymi objęciami gładkich tkanin to widzę koniki polne. Czasem są jak ćmy z piosenki Lady Punk „Tańcz głupia tańcz swoim życiem się baw, wprost na spotkanie ognia leć”. Ich ogień to tygrysy biznesu rozparte na skórzanych siedzeniach na 40 piętrze albo w 400-konnej furze wartej 10 lat pracy kasjera z biedronki, muzycy i malarze nasiąknięci alkoholem i kokainą, dziedzice fortun z listy Forbesa albo lokalni watażkowie rozdający karty na rynku złodziei samochodów i dilerów koki.

Czasem próbuje zagaić do konika polnego normalny gość, bez zegarka wartego tyle, co samochód, bez ciuchów projektantów z Paryża i Mediolanu, po prostu miły chłopak z ambicjami i złotym sercem. Już pierwsze spojrzenie taksujące jego potencjalny przedział podatkowy przekazuje mu pogardę, jaką konik żywi do zwykłych ludzi. Jeśli samo spojrzenie nie odegna chłopaka niczym egzorcysta demona to idzie za nim kilka słów inteligentnie ostrych niczym bicz geniusza jak np. „Spierdalaj”.

Konik polne występują w ekskluzywnych restauracjach lub na instagramie z obowiązkowym dziubkiem a czas wolny spędzają na jachtach szejków smarując się hobbistycznie ekstrementami w ramach pakietu 25 tysięcy za weekend. To habitat tych najlepszych, wyrzeźbionych dłutem chirurga plastycznego niczym ręką Michała Anioła w ten sam podobny do siebie profil piersi, ust i pośladków. Te, które wylosowały w genach krótsze nogi, gorszy profil lub rodziców, których nie stać na ingerencje mistrza skalpela i dentystyki muszą zadowolić się mnie wysublimowanymi knajpami, czasem zwykłym BMW, grajkiem z pubu albo renomą gwiazdy roku na studiach.

Koniki handlują urodą błyszcząc, korzystając z życia i wykrzykując swoja urodą YOLO każdego dnia, aż zegar biologiczny nieubłaganie zacznie wybijać trzydziestkę, a potem czterdziestkę. Wtedy jest płacz i zgrzytanie zębów, że kobiety mają gorzej, nikt ich nie chce, a miłość ich życia wymieniła je na młodszy model.

Czasem, co bystrzejsze z nich rodzą dzieci, uczą się gotowania, staja się paniami domu albo reprezentacyjnym partnerkami na spotkaniach biznesowych po tym jak zagryzając zęby uda im się poznać jeden czy dwa języki obce. Czasem akceptują romanse męża i płaczą cicho w pustym małżeńskim łożu, bo nie chcą stracić blichtru i statusu, czasem na pociechę pozostają im alimenty lub trochę wyrwanych podczas rozwodu środków. W skrajnych przypadkach kończą z butelką wina, kreska koki i kotem, jako lekarstwem na całe zło.

Są i inne kobiety. Potrafią skończyć studia, potrafią być niezależne, potrafią być i żeglarzem, i okrętem. Nie muszą również piąć się po trupach w korporacji, pracując po 12 godzin i nie mając czasu ani na faceta, ani na dzieci ani nawet na wyjście na miasto rodem z „Seksu w wielkim mieście”. Nie narzekają również na to, że mężczyźni nie lubią ambitnych kobiet, za które się uważają, a którym należy się ten tytuł tak jak Obamie nagroda Nobla.

Michelle Obama poszła kiedyś z mężem do restauracji. Właściciel, który w szkole smalił do niej cholewki wziął ją na rozmowę, a kiedy wróciła Barack skomentował

– Widzisz Michelle, gdybyś za niego wyszła, byłabyś teraz właścicielką restauracji.

– Nie Barack. Gdybym za niego wyszła on teraz byłby prezydentem.

Niestety, będąc ćmą jedynie dekorującą ogień spiralą dymu podczas nieubłaganego upadku na dno nie można zdziałać wiele. Pląsanie jak konik polny daje wiele radości, ale kończy się wraz z pierwszymi poważnymi zmarszczkami i cellulitem. Natomiast mrówki nikt nie pyta o urodę, mrówki nikt nie wymienia na młodszy model, bo to, co jest ponadczasowe się nie starzeje.

Idąc po parku w pogodne jesienne popołudnie widać nie tylko nabuzowanych endorfinami nastolatków przyssanych do siebie niczym dwie ośmiornice. Czasem przejdzie obok para staruszków trzymających się za ręce, zbierających liście w parku, uśmiechniętych, pogodnych i szczęśliwych. Zmarszczki na ich twarzach przypominają sieć kanałów na Marsie, a jednak nikt nikogo na młodszy model nie wymienił. Ona wybrała go jako młodego ambitnego chłopaka, który nic nie miał, a potem razem budowali swój świat, swoją przyszłość. Ona wspierała go, kiedy zakładał pierwszy biznes, i kiedy bankrutował. Ona objechała z nim świat, śpiąc często pod kołdrą z gwiazd a nie w hotelach oblanych złotem i przepychem tak, że nie ma w nich miejsca na nic prawdziwego. Ona wybrała jego, a nie kasę jego starych i on zawsze o tym pamięta.

Życie to decyzje, które codziennie trzeba podejmować rozdzielając energię pomiędzy dzisiaj i jutro. Jeśli inwestuje się wyłącznie w dmuchany materac piękna i urody, z którego powietrze zejdzie do wieczora życia, to nie można się dziwić, że obudzi się na zimnej i twardej podłodze. A przecież można zbudować solidne łóżko na wielu innych cechach.

Skąd więc ten pogląd, że mężczyźni starzeją się jak wino, a kobiety jak mleko?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s