Battle of Sexes, czyli która płeć ma lepiej.

aaef1d_bec1d316b5e64c118491efd58e71a3fc~mv2
Angielskie słowo sex (po polsku płeć) kojarzy mi się zawsze z sucharem o wypełnianiu kwestionariusza:
– Sex? (kobieta/mężczyzna)
– Nadal lubię, kilka razy w tygodniu.
Żarty na bok. Według feministek oraz według studentów gender studies, czyli tzw. studiów o płci za całe zło świata odpowiada opresyjny patriarchalny system, przez który kobiety mają gorzej, są uciśnione, prześladowane, zarabiają mniej, etc. Wieść niesie, że większość kobiet wolałaby być mężczyzną, a mało który facet zostać płcią piękną. Pierwsze strony gazet pokazują jednak przypadki całkowicie przeciwne jak miła dla oka Dana International lub mniej udany casus sióstr Wachowskich bądź Anny Grodzkiej.
Oczywiście piszę tutaj o cywilizowanym świecie, a nie krajach arabskich lub Azji, gdzie pozycja kobiety plasuje się gdzieś pomiędzy psem a wielbłądem.

Zakładając nawet, że płaczący po wygranej Trumpa Amerykanie o zajęczych sercach mają rację i płeć to konstrukt społeczny, to i tak Matka Natura dzięki anatomii i biologii jest nieubłagana i ustala zasady, których ani pochody, ani protesty, ani ogólnoświatowe referendum nie są w stanie zmienić:
⦁    Płodność. Kobieta może rodzić dzieci, a mężczyzna nie. Kropka. Pierwszy facet, który urodzi dziecko ma dostać milion dolarów i mimo ludzkiej pazerności do tej pory nikt się nie zgłosił.
Pani zainteresowana posiadaniem potomka ma sporo opcji. Może poszukać partnera na całe życie, czyli męża. Jeśli stabilny związek ją odstręcza, a trudny los samotnej matki widzi jako ciekawy ma dwie możliwości. Pierwsza – tradycyjne rozwiązanie – jak w Big Lebowskim. Czeka do owulacji, udaje się na pierwszą lepszą dyskotekę, zgarnia do domu mniej lub bardziej pijanego gentlemena, rano odsyła go taksówką do domu i 9 miesięcy później cieszy się pociechą. Druga – na miarę XXI wieku, Tindera i Amazona –  zamawia sobie w Internecie nasienie dawcy zgodnie z katalogowymi wymaganiami wzrost, wiek, kolor oczu, wykształcenie, pochodzenie i co tylko dusza zapragnie.
Mężczyzna w podobnej sytuacji może w najlepszym wypadku skorzystać z sugestii z Bruna, czyli przywieźć potomka z Afryki albo Azji. Prawa do adopcji dla gejów – wiadomo jak jest – każdy widział płonące samochody i protesty w TV.
⦁    Płodność II. Kobieta może mieć dzieci do menopauzy, a mężczyzna całe życie. Zegar biologiczny tyka dla płci pięknej niczym detonator bomby z przysłowiowym czerwonym i niebieskim kabelkiem, z tym, że w przypadku zdolności do rodzenia potomstwa oba kable są złe. Pierwszy dzwonek to 35 rok życia, drugi – 40. Medycyna pozwala przedłużać ten czas, ale aby dorównać możliwościom najstarszego, ponad 90letniego ojca brakuje sporo.
⦁    Ciąża i jej koszt. Kobieta ponosi cały biologiczny koszt urodzenia dziecka plus ewentualnie karmienia go piersią. Wkład dosłownie i w przenośni mężczyzny w powstanie człowieka to od kilku do kilkunastu minut wysiłku podczas poczęcia. Płeć piękna tyje ze dwadzieścia kg, nosi w brzuchu słodki ciężar, męczy się do kilkunastu godzin podczas porodu, nacina się jej krocze bądź brzuch, a potem od karmienia piersi tracą jędrność.
⦁    Dzieci. Ilość dzieci, które może mieć kobieta jest ograniczona, rekordzistka żyjąca w XVIII wieku Valentina Vassylieva powiła 16 par bliźniąt, 7 razy trojaczki i 4 razy czworaczki, w sumie 69 dzieci w latach 1725-1765. Sułtan Maroka, żyjący w XVIII wieku, Mulaj Ismail, spłodził 525 synów i 342 córki, ponad 10 razy tyle dzieci co Valentina.
⦁    Dzieci II. Około 10% mężczyzn wychowuje nie swoje dzieci, nie będąc tego świadomym. Kobiecie grozi to tylko w przypadku niesamowicie roztrzepanej położnej.
⦁    Długość życia. Kobiety żyją dłużej. Za wyższy poziom testosteronu, skłonność do ryzyka, agresję i brak andropauzy przypominającej menopauzę trzeba zapłacić. Najczęściej jest to kilka lat różnicy. Mężczyźni próbują samobójstwa kilka razy częściej niż kobiety i do tego są bardziej skuteczni.
⦁    Kobiety są słabsze fizycznie i narażone na gwałty. Uczuć kobiety idącej pod wieczór pustym garażem lub uliczką, gdzie ktoś zbił lampy nie zrozumie żaden mężczyzna. Atawistyczny strach w takich momentach będzie pełzał gdzieś z tyłu głowy nawet u pewnych siebie mistrzyń sztuk walki, znikając dopiero u zaprawionych w bojach marines jak GJ Jane.

Matka Natura uzbroiła nas w wymienione wyżej specyficzne cechy i wynikają z nich pewne konsekwencje bazujące na latach ewolucji biologicznej i społecznej.
Szczyt atrakcyjności, czyli wiek kiedy człowiek jest w czasie swojego życia najbardziej atrakcyjny dla płci przeciwnej wypada dla kobiet w czasie studiów, a dla mężczyzn krótko po 30tce. Statystycznie, bo oczywiście 20letnia Zuzia mogła nosić aparat na zęby i ważyć sporo powyżej setki a 10 lat później zostać miss korporacji. Zenek na maturze mógł być modelem, a dekadę i cysternę wódki później wrakiem człowieka. Poniżej wykresy w wersji bardziej naukowej (po lewej) i ekstrakt z okcupid (po prawej).wiekokcupid

Czas dla płci pięknej jest bardzo niełaskawy. Szowiniści piszą, że po 25 roku życia wiek dla kobiety liczy się jak dla psa – czyli 4 lata za jedno. Bardziej empatyczni pytają swoje koleżanki o to kiedy się ustatkują, bo lata lecą a dzieci kiedyś wypada urodzić. Znasz na pewno koleżanki, które z coraz większą zgrozą wpatrują się w lustro a lista ich kosmetyków zaczyna przybierać kolosalne rozmiary. Po 40stce dochodzą do wniosku, że mężczyzna im niepotrzebny, bo kot, fotel i kawa ze Starbunia dają radę. Czasem zanim do tego dojdzie biorą pierwszego lepszego Janusza, który tylko je zechce, po czym ich rola sprowadza się do gotowania i opieki nad dziećmi i ogniskiem domowym.
Występuje również pewna ilość kobiet, które decyzje o wyborze partnera podejmują we właściwym momencie, nie czekając w nieskończoność na księcia na białym koniu bądź nadstawiając tyłka olewającym je badboyom. Czasem niestety i te spotyka zawód kiedy mąż zostawia je dla młodszej sekretarki przypilony kryzysem wieku średniego i widokiem cały czas tej samej, ale jednak coraz starszej, twarzy nad ranem.

To facet ma się starać i być aktywny. I jest lub przynajmniej był, do czasu kiedy obwieszczony przez prof. Zimbardo kryzys męskości uderzył metro- i drwaloseksualnymi hipsterami w rurkach. Obecnie dziewczyny nadal czekają na książąt z bajki, a chłopcy szukają na youtube jaki makijaż by im pasował. Tradycyjnie jednak to facet ma zrobić pierwszy ruch.
Pamiętam niezliczone ilości odrzuceń, niespełnionych miłości i innych dramatów licealisty. Jako chłopak to ja musiałem zebrać się na odwagę, podejść i zagadać. To facet musi zainicjować kontakt na ulicy, w klubie, czy w przysłowiowej bibliotece.
Rolą płci pięknej jest ładnie wyglądać. Piękna kobieta w zasadzie nie musi robić nic. Wygrana na genetycznej loterii pozwala na przebieranie w adoratorach jak ulęgałkach, pozwala zasiedlić friend-zone dziesiątkami kolegów liczących na coś więcej niż uśmiech i miłe słowo, ale którzy pozostają dawcami czasu, zasobów i adoracji na zawsze. Czasem udaje im się awans na tymczasowy backup dopóki nie znajdzie się ktoś inny.
Uroda jednak nie trwa wiecznie i liczba adoratorów zaczyna maleć, młodzi i przystojni zaczynają się wykruszać zastępowani przez coraz liczniejsze grono panów po przejściach, z brzuchami, ale za to bez włosów na głowie. I zaczyna się płacz i wzdychanie jak to mężczyźni mają lepiej.
Aktywność, praca nad sobą i budowanie statusu zaczyna się mężczyźnie zwracać z czasem, bo dla kobiety dużo bardziej istotny niż wygląd liczy się pozycja partnera oraz jego zasoby, zapewniające tzw. bezpieczeństwo i to jak ciekawe oraz bogate życie może jej zapewnić. Ewolucyjnie to on ma być ostoją dla dzieci i matki płynącej po burzliwych falach kobiecych emocji.
George Clooney, Bruce Willis, Richard Gere mogą nadal być obiektami westchnień. Naomi Campbell, Nicole Kidman i Cindy Crawford określane są jako “dobrze wyglądające w swoim wieku”.

Poprzeczka akceptacji społecznej dla ambicji kobiet jest zwieszona o wiele niżej. Nie znam nikogo, kto by się chełpił pozycją męża pani prawnik, doktor albo dyrektor. Z paniami doktorowymi, prawnikowymi lub architektowymi pewnie się zetknąłeś. Również to, że kobieta realizuje się jako Matka Polka będzie gloryfikowane przez wszystkie ciotki a jeśli mąż bogaty to i przez koleżanki.
Wyobraź sobie mężczyznę, którego ambicja sprowadza się do wychowywania dzieci… Jeśli w ogóle uda mu się partnerkę znaleźć, to nadal wśród kolegów będzie obiektem żartów i kpin, a żona zdradzi go z pierwszym lepszym instruktorem fitnessu lub w przypadku niższego libido będzie go traktować jako wykwalifikowaną pomoc domową. Skandynawia i inne kraje Europy Zachodniej próbują tego typu równouprawnienie promować, ale kończy się to wzmiankowanym wcześniej kryzysem męskości, bądź wzdychaniem do prawdziwych mężczyzn na babskich wieczorach.

Statystycznie kobiety zarabiają mniej. Tak samo jak osoby niższe i brzydsze. Dla odmiany przystojni zawodnicy footballu amerykańskiego też zarabiają więcej, mimo że wpływu urody na przyłożenia nie uda się udowodnić nawet najbardziej uzdolnionym statystykom. Dyskusja na temat różnic w zarobkach przypomina przekonywanie zwolenników płaskiej Ziemi o jej kulistości. Z wiarą walczyć się po prostu nie da.
Tymczasem poziom zarobków weryfikuje rynek. Nie znam żadnego biznesmena, który zapłaci mężczyźnie więcej niż musi, bądź nie zatrudni kobiety wykonującej identycznie pracę a chcącej zarobić mniej. Business is business. Natomiast każdy zatrudniający weźmie pod uwagę to jak bardzo poświęci się dana osoba swojej pracy, jak chętnie będzie zostawać po godzinach, czy będzie się opiekować dziećmi kiedy zachorują, jak dobrze negocjuje kontrakt podczas zatrudniania i jak bardzo agresywnie opisuje swoje sukcesy. Która płeć posiada więcej a która mniej powyższych cech – wiesz dobrze.
Dopóki praca i sukces dla większości społeczeństwa to religia, a wspinanie się po szczeblach kariery to jedyny cel życia promujący brutalne cechy psychopatów, kobiety ze swoimi stereotypowymi cechami będą zarabiać mniej. Ani parytety, ani manifestacje, ani gównoburze w Internecie tego nie zmienią.

Na koniec o modzie. Tutaj kobiety mają większy wybór. Projektanci, pokazy, dostępne opcje mnożą się w nieskończoność. Aspirujący do tytułu modowego blogera wielbiciele różowych rurek muszą nagimnastykować się bardziej. I o ile kobieta w spodniach i męskiej koszuli wygląda apetycznie jak np. kiedyś Madonna, to facet w spódnicy (nie kilcie) i pończochach (co próbowali promować projektanci) będzie traktowany jak totalny dziwak, np. Elton John i zdobędzie poklask tylko u innych chłopców.
Dla różnych zestaw cech męskich lub kobiecych będzie błogosławieństwem lub przekleństwem. John Lenon śpiewał, że kobieta jest Murzynem świata, ale to one są uwielbiane, podziwiane i tytułowane Miss Uniwersum.
Pytanie czy lepiej być kobietą czy mężczyzną przypomina to czy lepszy jest czerwony czy niebieski kolor lub święta Wielkanocy czy Bożego Narodzenia. Jesteśmy po prostu różni i najbardziej lewicowi lewicowcy uważający że wszyscy są tacy sami tego nie zmienią. A trawa zawsze jest bardziej zielona po drugiej stronie….

Advertisements

One thought on “Battle of Sexes, czyli która płeć ma lepiej.

  1. PsychoLogika March 31, 2017 / 5:06 pm

    Wszystko jest lepsze,czego nie mamy czy co nas nie dotyczy. Kwestia spojrzenia. Jedna i druga płeć niesie za sobą plusy i minusy. Kto ma gorzej? Nie da się tego raczej obiektywnie ocenić. Ale czy ma to znaczenie?!

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s